Gruzja, Armenia, Górski Karabah

Zakaukazie w sześciu odsłonach.


Odsłona I. Gruzja - Swanetia.

            Swanetia to, wysokogórska prowincja Gruzji, a granicą regionu jest pasmo Gór Swaneckich dochodzące do 4000 m n.p.m. Stolicą jest Mestia zamieszkała przez Swanów. Miasto liczy około 3500 górali, którzy, na co dzień posługują się gwarą swańską, która podobna jest do języka gruzińskiego.



           
Kultura Swanów przez stulecia kształtowała się w izolacji od reszty ziem gruzińskich nabierając regionalnych cech. Charakterystyczną cechą krajobrazu są średniowiecznebaszty obronne, które powstawały głównie z powodu praktykowania zwyczaju krwawej zemsty rodowej (wendetty!!!). Twierdzi się, że proceder ten trwa do dnia dzisiejszego. Mestia razem z obszarem Górnej Swanetii, ze względu na liczne zabytkowe cerkwie i baszty obronne, oraz wyjątkową kulturę została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Regionalne potrawy można skosztować przy lampce gruzińskiego wina w restauracji "Laila" przy akompaniamencie pieśni na głosy.

       
Mestia jest świetną bazą wypadową w pobliskie góry. Wiele szlaków czeka na turystów, od tych krótkich, łatwych, po te długie i bardzo wymagające.

Ruszamy na jeden z tych szlaków, celem jest lodowiec Chaladi. Droga zaczyna się od przejścia przez rozwieszoną na linach kładkę.


Podejście pod lodowiec nie jest skomplikowane, ale dość długie, około 2 do 3 godzin marszu w jedną stronę, licząc od kładki na rzece. Szlak jest słabo oznaczony. Idąc wzdłuż rzeki Mestiachala nie można się zgubić, przecież ona wypływa spod lodowca, a więc jej bieg doprowadzi prosto do celu. Pogoda w dolinie przywitała swoim grymaśnym kaprysem, przelotny śnieg, mgła i chmury przysłoniły najciekawsze widoki lodowca.


  
Kolejny dzień zaczyna się od znacznie łaskawszej pogody, zatem jedziemy do Uszguli. Nieliczne wioski, może bardziej gospodarstwa rozsiane są wśród gór.

         Samochodem 4X4 pokonujemy karkołomną drogę nad urwiskami wąwozu do Uszguli. Z Uszguli wędrujemy szlakiem wzdłuż rzeki Inguri do kolejnego jęzora lodowca zsuwającego się z zaliczanej do jednej z najładniejszych gór świata, - Szchary mierzącej 5193 m n.p.m. będącą drugim najwyższym szczytem łańcucha górskiego Kaukazuna, leżącej na pograniczu z rosyjską Bałkarią. Nadmienić trzeba, że pierwsi polscy alpiniści zdobyli szczyt Szchary w1935r.



          
Na horyzoncie pojawia się ponownie Uszguli z charakterystycznym monastyrem Lamaria.


            Klasztor z przełomu IX-X wieku jest jedną z głównych atrakcji Uszguli. Mury zewnętrzne wykonane z kamienia są w opłakanym stanie, wewnątrz zaś obejrzeć można dobrze zachowane stare freski i święte ikony.



        

Uszguli jest najwyżej położoną wioską w Gruzji, oraz Europie. Położona na wysokości 2200m n.p.m., otoczona wysokimi górami Kaukazu. Wioska słynie z charakterystycznych wież mieszkalno-obronnych, które już od XII w. zamieszkują te same rody.


      
Przetrwało ponad 200 baszt, służyły góralom do obrony przed wrogami, ale też... przed krwawą zemstą innego rodu. W wieży mieścił się cały dobytek rodziny. Na parterze znajdował się żywy inwentarz, wyższe kondygnacje to wyposażenie domu. Pietra łączyły drabiny, które wciągano na wyższe piętro w razie niebezpieczeństwa. Wejścia na piętra były ułożone naprzemiennie, aby zażegnać ryzyko upadku na sam dół. Bywało, iż w okresie zagrożenia wendettą, gospodarz wraz z całą rodziną przebywał na najwyższym piętrze przez wiele miesięcy.

            Życie w Uszguli jest skrajnie ciężkie, ponieważ przez około pół roku jest odcięte od świata przez zalegające potężne zwały śniegu. Jest koniec września, pokazują się pierwsze opady śniegu, miejscowi twierdzą, że utrzyma się aż do wiosny.

            Po ulicach, o ile tak można to bagno nazwać, przechadza się trzoda szukając w błocie pokarmu.

            Chaty rozpadają się ze starości, mieszkańcy łatają dziury, czym mogą i tak żyją. Dopiero niedawno doprowadzono tu prąd i pojawił się słaby Internet.

       

           
Mestia wreszcie zrzuciła pochmurne szaty, teraz można spokojnie delektować się widokami Kałkazu. Z przeciwległej góry, na którą dostać można się kolejką górską, panorama rozciąga się jeszcze dalej. Stąd jest fascynujący widok na klejnot Kaukazu - Uszbę, która wypiętrza się na 4710m n.p.m.

            Uszba ze względu na trudności przy podejściu przez aktywny lodowiec, oraz zmienną pogodę jest zaliczana do bardzo niebezpiecznych gór, co przełożyło się na dużą liczbę śmiertelnych wypadków podczas zdobywania szczytu. Jednym z nich był wypadek polskiej wyprawy z 2005 roku.


Szlak do jeziorek Koruldi, gdzie mija się słynne ze zdjęć w przewodnikach - "płotki".






Odsłona II. Gruzja - Kazbegi.          

            Z Tbilisi udajemy się do Kazbegi, dzisiejszej Stepancmindy w północno-wschodniej części Gruzji. Aby dostać się do Kazbegi trzeba najpierw pokonać krętą "Gruzińską Drogę Wojenną" w masywie górskim Gudauri.




Z Stepancmindy położonej na wysokości 1750 m n.p.m., wspiąć się trzeba na 2170 m n.p.m. do klasztoru "Cminda Sameba" z XIVw. Nad klasztorem góruje szczyt Kazbek.


Budowla z XIVw. przyciąga wielu wiernych i turystów. Świetnie zachowany klasztor eksponuje wiele św. ikon i relikwii. Znakomicie prezentuje się klasztor na tle ośnieżonych gór .




Po krótkiej modlitwie, czas ruszyć na szlak w kierunku Kazbeka. Droga niby łagodna, ale różnica wysokości daje się we znaki. Wchodzimy na prawie 3000m n.p.m. Jest słonecznie i sucho, idzie się dobrze, jedynie wiatr chce nas zepchnąć z przełęczy.


Kazbek jest drzemiącym wulkanem i zaliczany jest do najwyższych szczytów Kaukazu, leży na granicy Gruzji z rosyjską Północną Osetią. Góra jest celem wielu alpinistów, choć wygląda łagodnie, jest nieobliczalna i zdradliwa, śmiertelne wypadki mówią same za siebie, nie tak dawno pochłonęły również naszych rodaków.







   


Mccheta - Dolina Truso.

Ketrisi. Jedyna większa wioska w pięknej dolinie Truso. Niestety wiele po niej nie pozostało, mieszkają nieliczni, głównie pasterze wypasający na halach owce.



            W strumykach jak i w rzece Tereg, tryskają źródła mineralnych wód barwiąc wszystko na rdzawy kolor.

 

            Trekking w malowniczej dolinie Truso kończy się na granicy z Osetią przy punkcie kontrolnym. Gruzińscy żołnierze pozwalają jedynie zwiedzić ruiny zamku, który leży już chyba na spornym terytorium.





Odsłona III. Gruzja - Kachetia.


Bez wątpienia Gruzja jest miejscem narodzin wina. Pestki winogron zostały znalezione w kaukaskich grobowcach sprzed 7 tys. lat, wraz z przedmiotami wskazującymi na produkcję wina. To, tu w regionie wschodniej Gruzji uprawia się winorośl. Kachetia oferuje objazd "winną drogą", gdzie odwiedza się małe winnice z klimatem.

            Gospodarze zgromadzili tu nie tylko przedmioty związane z produkcją wina, są tu stare rzeczy codziennego użytku z przed wielu lat.



            Większe winnice jak Kindzmarauli przeistoczyły się w kombinat nastawiony na dużą produkcję wina, przeznaczonego głównie na export, które wysyła się na cały świat.

     

Kachetia - Sighnaghi.

            Małe, spokojne miasteczko utrzymujące się z wina, rękodzieła i produkcji dywanów. W Sighnaghi znajduje się wiele historycznych zabytków. W 1762 r. powstały mury obronne miasta. Sighnaghijska (Sanhnagijska) twierdza była uważana za jeden z najbardziej solidnych systemów obronnych w całej Kachetii. W budowie twierdzy, oprócz miejscowych wzięli udział również chłopi z okolicznych wsi. Podczas wrogich ataków ukrywali się oni w twierdzy wraz ze swoim dobytkiem, a ci chłopi, którzy mogli walczyć mieli obowiązek bronić wyznaczonego im terytorium.


          Mury obronne jak i historyczne wieże wspaniale prezentują się na tle ośnieżonych szczytów gór Wielkiego Kaukazu.

            Przemieszczamy się przez półpustynną część wschodniej Gruzji, do gruzińskiego kompleksu klasztornego "Dawid Garedża".

          
W tym surowym klimacie można z oddali dojrzeć wykute w skale jaskinie, w których mieszkało około 6000 mnichów.


Monastyr Dawid Garedża.

            Kompleks kościelny "Dawid Garedża" został założony w VI w. przez jednego z trzynastu syryjskich mnichów, którzy tu przybyli. Jeden z mnichów Dawid osiedlił się w naturalnej jaskini w Górze Garedża, w późniejszym czasie wybudował pierwszy monastyr – Lawra.Uczniowie Dawida założyli następne dwa monastyry. W skale wykuto kanały i zbiorniki służące do gromadzenia wody. Jedyne znajdujące się źródło nazwano „Łzy Dawida”, dzięki któremu pierwsi pustelnicy gasili pragnienie i źródło stało się relikwią.

            W klasztorze została założona szkoła malarska. Wysoki poziom artystyczny fresków uczynił z nich ważny składnik światowego dziedzictwa. Freski wykonane były w wielu klasztorach kompleksu i przedstawiają: Dawida Budowniczego, królową Tamarę i jej syna.

            Dawid Garedża w XIIIw. cierpiał z powodu ataków Mongołów. Kompleks został zniszczony, zrabowany, a manuskrypty spalone. Odbudowa odbywała się powoli.

            Ponownie w 1615r wojska perskie pod dowództwem Abbasa I Wielkiego wybiły zakonników, oraz podpaliły unikalne manuskrypty i dzieła sztuki.

            Od 1811 do 1917r monastyr był niezamieszkany, oraz pozostał pusty od 1921 do 1991r.



           
Część kompleksu znajduje się na szczycie góry na terenie Azerbejdżanu, dlatego też Dawid Garedża jest tematem sporu granicznego między władzami gruzińskimi i azerskimi. Gruzińscy mnisi uważają spór za "radziecką intrygę" mającą na celu skłócenie chrześcijańskich Gruzinów i muzułmańskich Azerów”.





Odsłona IV. Gruzja - Tbilisi.

            Tbilisi jest stolicą Gruzji, oraz największym miastem położonym nad rzeką Kurą, zamieszkane przez ponad 1mln osób. Jest głównym kulturalnym, naukowym i przemysłowym ośrodkiem Gruzji.

            Zwiedzając miasto warto zapoznać się z historią Tbilisi, która owiana jest legendą, a opowiada o tym, jak pewnego dnia król Wachtang Gorgasali wybrał się na polowanie. W czasie łowów królewski sokół pochwycił bażanta, po czym oba ptaki zniknęły z oczu polujących. Po długich poszukiwaniach myśliwi odnaleźli źródło, w którym leżały obok siebie martwy sokół ze zdobyczą. Okazało się, że źródło to było gorące, a ptaki, które do niego wpadły, sparzone zostały ukropem. Zadziwiony tym, co się stało, król przyjrzał się bliżej okolicy – malowniczym stokom górskim pokrytym lasami i żyznej dolinie rzeki. Stwierdził też, że miejsce to obfituje w źródła, z których większość była gorąca. Oczarowany pięknem okolicy nakazał założyć tu miasto, któremu z powodu licznych ciepłych źródeł nadano nazwę „Tbilisi”. Gorące źródła służą mieszkańcom do dnia dzisiejszego.

            Kolejka górska przerzuca turystów z historycznego miejsca w serce nowoczesności za rzeką z futurystycznymi budowlami, co czyni to miasto nowoczesnym.



Odsłona V. Armenia -Erywań.

            Pięknie podświetlone gmachy, to centrum stolicy, która jest również największym miastem Armenii. Trzeba przyznać, że ścisłe centrum zwane "Skwerem Republiki" jest bardzo zadbane i czyste. Swoje siedziby mają tu drogie hotele i restauracji. 



            Na dworcu kolejowym widać poradzieckie symbole, które widoczne są w całym mieście.



Góra Ararat

o wysokości 5137 m n.p.m, Ararat leży na Wyżynie Armeńskiej, na terytorium Turcji, składa się z dwóch szczytów: Wielkiego i Małego Araratu.


            Ararat jest tłem dla Klasztoru Khor Wirap

            Budowla z XVII w. jest Apostolskim Kościołem Ormiańskim. Klasztor był siedzibą seminarium, oraz patriarchy ormiańskiego. Jest zaliczany do jednych z najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Armenii.

           


 
 

Monastyr Sevanawank.

            Klasztor usytuowany został na półwyspie jeziora Sewan na wysokości około 1900 m n.p.m.       Zabytkowy ormiański klasztor z IX w. potocznie nazywany Sewan, składa się z dwóch kościołów: ten większy to Kościół Świętych Apostołów, mniejszy to Kościół Matki Bożej.

          
  Tankujemy gazem dostojną, poradziecką Wołgę, którą udajemy się w dalszą drogę. Prędkości nie rozwija się ogromnych za to na tylnej kanapie siedzi się wygodnie jak w Mercedesie. Sędziwą Wołgą pokonujemy wysoką przełęcz Selim, która leży na wysokości 2.410 m, aby dostać się do Karawanseraj.



 Karawanseraj został zbudowany z bloków bazaltu w 1332 r. i służył do odpoczynku dla strudzonych wędrowców, oraz ich zwierząt, jak szli przez przełęcz. Jedyne wejście do karawanseraj jest prostokątnym przedsionkiem przylegającym do hali głównej. Ma dwuspadowy kamienny dach, który opiera się na trzech łukach. Posiada jedną halę podzieloną na trzy, z siedmioma parami bocznych filarów. Zwierzęta spoczywały w wąskich przejściach na lewo i prawo od głównego korytarza. Pomiędzy filarami były kamienne koryta dla zwierząt, a w rogu jednej z sal było poidło z wodą. Wędrowcy spali w osobnym pomieszczeniu zbudowanym na końcu karawanseraj. W przedsionku widnieją dwie inskrypcje, jedna jest napisana w języku perskim, a druga w języku armeńskim.


Monastyr Norawank.

            Ormiański klasztor z XIII w., malowniczo położony w wąwozie rzeki Arpa, otoczony kolorowymi górami, jest siedzibą biskupów Sjuniku.



 
 
 

            Korci nas zobaczenie świątyni z góry, w tym celu wspinamy się stromą, skalną ścianą na górujący nad klasztorem szczyt. Widoki imponujące.



 

Ceną za imponujące widoki, była droga powrotna. bladego pojęcia nie mieliśmy, że prosty szlak w dół doliny, okaże się pułapką nie do przejścia.

 
 

Pokonując karkołomną drogę po luźnych kamorach, obsuwających się skałach, wypalonych przez słońce łąkach, tuż przed zachodem słońca docieramy na tak niedaleko położoną drogę asfaltową. Pozostało jedyne siedem kilometrów do złapania jakiegokolwiek transportu. Ten niby skrót kosztował nas wiele emocji i znacznie podniosła się u wszystkich adrenalina.


 

            Podróżowanie w Armenii na "stopa" nie należy do łatwych czynności, transport publiczny jest znikomy, a samochody przejeżdżające mają przeważnie komplet pasażerów. Jedyna szansa, to złapać ciekawskiego kierowcę i tak też się stało.





Monastyr Tatev.

            Ufundowany w IX w. monastyr jest jedną z perełek sakralnej architektury Armenii. Wznosi się nad krawędzią olbrzymiej przepaści. Główną jego część stanowi kościół św. Piotra i Pawła, wzniesiony w latach 895-906.


Jako drogę powrotną z Tatevu,  zdecydowanie wybieramy górski szlak trekkingowy zamiast nowoczesnego wagoniku oferowanego przez "Skrzydła Tatevu".



 Schodząc w dół ścieżką można dojść do niedostępnej pustelni Tatevi Anapat na dnie kanionu. Zabudowania są mocno zniszczone i niedostępne dla turystów. Szlak prowadzi do "Diabelskiego Mostu" w kanionie rzeki Worotan, gdzie będzie czekał na nas transport. Szlak jest o tyle ciekawy, ponieważ został wytyczony i oznakowany przez naszych rodaków w ramach realizowanej przez polską ambasadę pomocy rozwojowej dla Armenii. Projekt ma być szansą na pobudzenie turystyki w regionie, oraz zwiększyć szanse zarobkowania przez mieszkańców ubogich wsi.

   

Odsłona VI. Górski Karabach.

            Stolicą Republiki Górskiego Karabachu jest Stepanakert. Pomnik "We Are Our Mountains" wykonany jest z wulkanicznego tufu, przedstawia starego mężczyznę i kobietę - "babcię i dziadka".

   

            Samozwańcze Państwo, potocznie nazywane Górnym Karabachem zamieszkane jest przez Ormian. Terytorium jest przedmiotem sporu pomiędzy chrześcijańską Armenią, a muzułmańskim Azerbejdżanem. Aby zwiedzić ten kraj obowiązkowo trzeba uzyskać wizę.



            W drugim, co do wielkości mieście Szusza widać zniszczenia po walkach z muzułmanami. Spalone, opuszczone bloki sieją strach. Miasto wcześniej zasiedlone było w większości przez Muzułmanów, o czym świadczą liczne budowle, świątynie i minarety. Po licznych walkach w 1993r zostali stąd przepędzeni. Pozostały po nich ruiny meczetów, do jednego z nich wchodzimy. Brak okien, hulający wiatr, zimno i wilgoć przyczynia się do rozpadu świątyni.



            Za miastem rozciąga się kanion, wijący się między górami. Sympatyczne miejsce gdzie można zapomnieć o strasznej historii miasta.



            Miejscowość Vank, tu wszystko jest inne, płot z rejestracji samochodowych, Hotel Eclectic wyglądający a'la statek na rzece i wiele innych dziwactw. Tu jednak przyjeżdża się w innym celu, zobaczyć Monastyr Gandzasar.




            Ormiański klasztor Gandzasar położony tuż nad wioską Vank. Znajdują się tu relikwie św. Zachariasza. Od ok. 1400 do 1816 klasztor był siedzibą katolikosów Armenii, czyli duchowych zwierzchników posiadających honorową zwierzchność nad pozostałymi patriarchatami Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego.

 



 

I w tym przedziwnym miejscu kończy się przygoda na Zakaukaziu.


                 Wiele jeszcze jest tu do zobaczenia, ale wszystkiego nie da się za jednym razem zaliczyć. Z pewnością region jest godny polecenia.
Więcej fotek w
galerii